Samotność wśród ludzi

„Na pustyni jest się trochę samotnym.
Równie samotnym jest się wśród ludzi”
Antoine Saint – Exupery – Mały Książe

„Jest mi trudno, jestem zamknięta we własnym mieszkaniu, nie wiem, co będzie z pracą, straszą mnie, że mogę ją stracić, nie mogę spotykać się ze znajomymi. Mam 34 lata i zero stabilizacji. Jedyne, co mogę teraz zrobić to jeść – zażeram ten strach i tę samotność. – Ale chwila, twój partner, dlaczego z nim o tym nie porozmawiasz? – nie mogę, on nie zrozumie, on mnie wyśmieje”. Dlaczego budując relacje pozbawiamy siebie szczerości, wyrozumiałości. Nie otwieramy się na dialog, komunikacje, często pozostając w sferze domysłów?

– Jak zostawił mnie ON, to wiesz (…) on mnie zdradzał, nie szanował, ale cały świat mi się zawalił, nie przeżyłabym, gdyby nie poznanie kolejnego faceta. Dla mnie ten związek to ogromny sukces – on nie pije, ma stałą pracę, nie narobił mi długów (…).

– Ale on także Ciebie nie szanuje – twoje życie jest podporządkowane jemu, razem wstajecie, mimo, że nie musisz wstawać o 5 rano, gotujesz jedzenie przede wszystkim pod jego gusta, na wakacje jedziecie tam, gdzie on chce. Gdzie twoje potrzeby?

– Jedyne czego chce, to to, żeby on mi się oświadczył, przez kwarantannę tego nie zrobi i będę starą panną.

– Jeśli Cię kocha oświadczy Ci się niezależnie od okoliczności, no chyba, że Cię nie kocha.

– (…) cisza.

– Dlaczego godzisz się na bylejakość, dlaczego nie powiesz mu o swoich lękach?

– On mnie wyśmieje, ja się krępuje.”

Jak to się dzieje, że w obawie przed życiem w pojedynkę godzimy się na bylejakość? Czy wyznacznikiem samotności, jest brak partnera/partnerki?

Otóż nie. Poczucie samotności nie wiąże się z obecnością, bądź jej brakiem. Wynika bezpośrednio z naszego poczucia bezpieczeństwa.

Kiedy czujesz lęk? Ano wtedy, gdy w głowie jest chaos, zagubienie. Kiedy kierujesz się spełnieniem oczekiwań innych. Wtedy obecność drugiego człowieka jest substytutem poczucia bezpieczeństwa.

Ale to nie zmienia faktu, że człowiek nadal czuje pustkę. Co gorsza, jest to pustka niezidentyfikowana. Bo niby jest okej, nie spędzam wieczorów samotnie, mam z kim iść na spacer, seks – no dobra może szału nie ma, ale jest.

I tak właśnie rodzą się w związku blokady. Chcesz czegoś, ale sam nie wiesz czego, czegoś po prostu brakuje. I tak trudno to nazwać, bo przecież nie jestem sam, mam obok siebie drugiego człowieka.

Ale ten człowiek, jakby obcy. Nie mogę z nim porozmawiać, boje się, jego reakcji. Nie wiem, czy dostanę wsparcie. Więc działam w pojedynkę, radzę sobie samotnie. I czuje coraz większy smutek i żal i gorycz. I to wszystko takie nienazwane. I to wszystko takie niestabilne. Ale wolę to niż życie w samotności. Samotność przeraża.

Ale zaraz, moment. Czy to wszystko to nie jest samotność? Odważ się podejmować decyzje, nie patrz w przeszłość. Czerp ze swoich doświadczeń, ucz się na nich, ale nie zastanawiaj się nad tym, na co nie masz wpływu.

Masz wpływ na tu i teraz.

Tak naprawdę nie lękasz tego, że będziesz sam. Tak naprawdę samotność to jedyne, co znasz. Nie masz w sobie poczucia bezpieczeństwa i to cię blokuje. Odważ się spojrzeć na siebie łaskawie, bądź dla siebie wdzięczny.

To pierwszy krok do otworzenia się na nowe i wyjścia z bylejakości. Tylko wtedy nie będziesz samotnym wśród ludzi.

UWAGA: U NAS OTWARTE
CAŁY CZAS PRZYJMUJEMY PACJENTÓW

Zapraszamy do gabinetu osobiście lub na wizytę online, np. poprzez Skype

Często czytane:

PRZECZYTAJ: