Przypowieść o linie czyli co zrobić z przeszłością?

Każdy z nas ma w życiu momenty lepsze i gorsze. Nierzadko w trudnej chwili dopada nas nostalgia, myślimy, co byłoby gdyby można cofnąć czas.

Czy udało by mi się uratować tę relacje?
Czy gdybym postąpiła inaczej, on by mnie nie zostawił?
Co byłoby gdybym podjął inną decyzje?
A jeśli to była kobieta mojego życia i już nigdy nie zaznam miłości?

Pewnego razu grupa odważnych śmiałków wypłynęła na głębokie morza w poszukiwaniu skarbów. Byli młodzi, odważni, nie bali się ryzyka. Płynęli tak miesiącami.

Wśród nich była kobieta, która rozpaczliwie poszukiwała zaginionego przed laty ukochanego.

Słyszała od innych – był widziany na Nowych Lądach, tam go szukaj. Więc szukała, każdego dnia karmiąc się nowymi porcjami nadziei.

Statek płynął i płynął, aż pewnego razu na morzu rozpoczął się sztorm, jakiego żaden z członków załogi nigdy do tej pory nie widział. Wśród marynarzy wybuchła panika, ktoś krzyknął: statek tonie! musimy się ratować! Zaczęli więc spuszczać szalupy ratunkowe, kobieta przerażona, wsiadła do łajby i chwyciła się liny, która leżała w łodzi. Trzymała ją kurczowo, mrużąc oczy z przerażenia.

Kiedy tak dryfowali i udało im się zobaczyć brzeg, ludzie krzyczeli z radości: uratowani, będziemy żyć! Kobieta natomiast nadal miała zamknięte oczy i uparcie trzymała linę.

Kiedy byli już przy brzegu jeden z marynarzy powiedział do niej:

Anno, otwórz oczy, przeżyliśmy. Dlaczego trzymasz tę linę?

Anna, odpowiedziała: bałam się, że utoniemy, że wypadnę, ta lina jest przymocowana do łodzi. Marynarz nieco zdziwiony wziął drugi kraniec liny do ręki mówiąc: Nie Anno, ta lina nie była przymocowana do niczego, ona po prostu tutaj leżała”.

W życiu często kurczowo trzymamy się czegoś z przeszłości, co było nam znane i wydawało się pozornie bezpieczne. Lęk przed nowym, nieznanym, przed porażką, bądź stratą jest na tyle silny, że przestajemy widzieć możliwości.

Jak wyjść poza ten utarty schemat, który nie przynosi nam korzyści, a jedynie straty?

Przeszłość często przyćmiewa nam to, co może nadejść.

Zastanówmy się chwilę nad tym, na co mamy wpływ.

Przeszłość jest dokonana, możemy wyrzucać sobie błędnie podjęte w naszym mniemaniu decyzje, bądź rozdrapywać stare rany. Ale z drugiej strony, przecież, gdyby on/ona mnie kochał/a, czy też ja kochałbym/ kochałabym ją/jego to przecież nadal bylibyśmy razem! Gdyby była to satysfakcjonująca relacja, ze zdrowymi emocjami – bylibyśmy razem!

Spróbujmy podejść do tego nieco inaczej – podjęta kiedyś decyzja, była związana z okolicznościami, jakie nam towarzyszyły i była wówczas jedyną właściwą.

Bądźmy dla siebie łaskawi, zastanówmy się, w jakim miejscu jesteśmy teraz i co udało nam się osiągnąć. A także, czego tak naprawdę potrzebujemy.

Być może lina, której się tak kurczowo trzymamy wierząc, że daje nam bezpieczeństwo jest jedynie iluzją…

UWAGA: U NAS OTWARTE
CAŁY CZAS PRZYJMUJEMY PACJENTÓW

Zapraszamy do gabinetu osobiście lub na wizytę online, np. poprzez Skype

Często czytane:

PRZECZYTAJ: