Uzależniony znaczy zagubiony. O uzależnieniach w dobie wirusa.

O uzależnieniach wyrosło na przestrzeni lat wiele mitów, wiele teorii. Tak naprawdę, gdyby chcieć dociekać ich źródeł możemy z całą pewnością powiedzieć, że tkwią w emocjach. Społecznie przyjęło się obarczanie cierpiącego odpowiedzialnością – „nikt mu nie wlewał do gardła” albo „strzykawkę wbija sobie sama”.

Z osobą chorą cierpi cała rodzina, partner/partnerka i dzieci. Na całe to cierpienie mamy w psychologii nazwy – partnera określamy często osobą współuzależnioną, dzieci na skutek swoich doświadczeń mogą wykształcić osobowość dorosłego dziecka alkoholika, tzw. DDA.

I tak, słusznie zauważasz Czytelniku, że autorka od razu przechodzi do uzależnienia od alkoholu. Owszem, ale po to, aby pokazać jak w dalszym ciągu niewiele mówi się o innych rodzajach uzależnień.

Ciche uzależnienia

W ostatnich latach notujemy coraz większy odsetek osób uzależnionych od hazardu, zakupów, jedzenia, seksu, pornografii. Jest to grupa, tzw. uzależnień behawioralnych, trudnych do identyfikacji poprzez płynący z mediów sprzeczny przekaz społeczny – bo jak można powiedzieć o osobie, która chce iść z trendami, że jest uzależniona od zakupów lub w przypadku osoby z nadmiernym popędem seksualnym, że jej potrzeby wykraczają poza normę?

No właśnie – norma.
O ile standardy WHO bardzo jasno określają normy w zakresie spożywania alkoholu, pozwalają określić etapy rozwoju uzależnienia – picie ryzykowne, picie szkodliwe, etc. O tyle w uzależnieniach behawioralnych bardzo trudno jest takie normy określić. I jest to związane właśnie z przekazem społecznym – żyjemy w świecie konsumpcjonizmu, nastawieni na branie. Korzystamy z dobrodziejstw, jakie daje nam internet, telewizja.

Wydarzenia ostatnich lat, zażarta dyskusja na temat edukacji seksualnej, parady równości. Na jednym z najbardziej popularnych portali społecznościowych można przy zdjęciu profilowym wybrać sobie nakładkę „love is love”.

Zatracamy coraz bardziej pojęcie normy, oczekuje się od nas akceptacji, która zmierza w kierunku bezwarunkowej akceptacji, niezależnie od przekonań, od wartości. Ich manifestacja często łączy się ze społecznym ostracyzmem…

Jak więc mówić o uzależnieniu, np. od seksu czy pornografii? Przecież ja tylko próbuje być wyzwolony/na. Próbuje dopasować się społecznie. Pisząc ten artykuł natrafiłam w internecie na strony (prowadzone o zgrozo, przez psychologów), gdzie można znaleźć wskazówki, jak nie zarazić się chorobami wenerycznymi, idąc na imprezę z orgią seksualną w tle (coraz bardziej popularna i niebezpieczna forma uzależnienia od seksu), czy jak w ogóle dobrać do takiej imprezy towarzystwo…

Emocje osoby uzależnionej – „robię to ze szczęścia, myślę o smutku”
(cytat za zgodą pacjenta)

Jak napisałam na początku u źródeł uzależnień tkwią emocje. Emocje, które nie są zdrowie – emocje, których człowiek nie potrafi zidentyfikować, nazwać, a co za tym idzie nie umie się z nimi konfrontować. Bardzo często obserwujemy koronkowo wręcz wypracowaną strategię unikania konfrontacji z emocjami – jakże trudno jest osobie uzależnionej zobaczyć swoje emocje, jakże trudno jest wejść z kimś w konfrontację.

Uzależniony tego nie potrafi. Chowa się sięgając po kolejną butelkę wódki lub włączając kolejny film porno.
Uzależniony działa jak automat – czuje napięcie, pojawiają się w jego głowie myśli o jego rozładowaniu (w formie uporczywych, natrętnych myśli), za którymi idzie kompulsywne zachowanie. Człowiek w ciągu żyje, jak w Matrixie – jego emocje to sinusoida. Od wyrzutu serotoniny po bardzo silne „dołki”, w którym nierzadko pojawiają się myśli rezygnacyjne, a nawet tendencje samobójcze.

Mózg powoli zaczyna się przyzwyczajać do tej innej, łatwiejszej drogi uzyskania pozytywnych emocji – uszkadzają się neuroprzekaźniki, co wzmaga uzależnienie.
Najtrudniej jest to zidentyfikować w przypadku uzależnienia od pornografii. Człowiek bowiem do realizacji tej formy uzależnienia potrzebuje teraz tylko smartfona…

Mechanizm iluzji i zaprzeczenia

Rozwój uzależnienia pociąga za sobą określone konsekwencje. Cały świat zaczyna obracać się wokół uzależnienia – człowiek ewidentnie cierpi, ale nie potrafi przestać. Ogranicza kontakty społeczne, często zaniedbuje najbliższych i pracę. Liczy się tylko uzależnienie. Jednocześnie, przy tym pojawia się złudne poczucie kontroli – w każdej chwili mogę przestać, jestem w stanie to kontrolować. Nie jestem uzależniony.
Praca nad zmianą takiego myślenia zajmuje lata. Zachowując abstynencje cały czas pamiętaj, że uzależnienie jest poza twoją kontrolą, nie odwrotnie. Identyfikuj emocje, nawet najdrobniejsze napięcie, które ominiesz może spowodować nawrót choroby.

Uzależnienie w dobie epidemii

Ci wszyscy ludzie, których problem uzależnienia dotyczy zmagają się obecnie z bardzo silnymi emocjami, u podłoża których stoi lęk. Lęk o zdrowie, o życie. Lek o byt – stan izolacji, zamknięcia może spowodować nasilenie objawów uzależnienia. Bo jakoś muszę poradzić sobie, z tym co czuje. Jakoś muszę się uspokoić. Jedyna droga, jaką znam to droga poprzez uzależnienie.
I tak cały swój lęk, niepokój przekuwam na uzależnienie. Nie muszę wychodzić z domu, iść do pracy. Zakupy też robię rzadziej. Nie muszę dbać o to, jak wyglądam.
I tak łatwo mogę osiągnąć spokój – wystarczy, że sięgnę po alkohol czy wyciągnę smartfona i włączę odpowiednią aplikację… mój własny świat pochłania mnie bez reszty.
Co zrobić, aby wyjść z tego błędnego koła? Jak przerwać taki stan?
Nie będzie to łatwe. Po pierwsze dlatego, że dla uzależnionego taka sytuacja jest wygodna. Większość blokad zniknęła – mogę robić, co chce!
Po drugie, trudność dostępem do specjalistów – część poradni leczenia uzależnień została zamknięta na czas epidemii, nie wszyscy specjaliści zdecydowali się na pracę w gabinetach prywatnych, nie wszyscy pacjenci mają gotowość, aby pracować w formie spotkań online.
Po trzecie – pieniądze. Znacząca większość przedsiębiorców wprowadza plany restrukturyzacji, a co za tym część osób może zarabiać mniej lub w ogóle stracić pracę, przez co, nie stać ich na leczenie.
Po czwarte, najważniejsze – trzeba chcieć przerwać taki stan. Motywacja jest najważniejsza. Musi płynąć od samego uzależnionego, nie od jego bliskich.

I teraz
Zechciej spojrzeć na siebie. Zrób bilans zysków i strat. Zobacz, ile tracisz. I zrób jeden krok na przód, poproś o pomoc. Nigdy nie jest za późno.

Autor: Magdalena Paszko

UWAGA: U NAS OTWARTE
CAŁY CZAS PRZYJMUJEMY PACJENTÓW

Zapraszamy do gabinetu osobiście lub na wizytę online, np. poprzez Skype

Często czytane:

PRZECZYTAJ:

mediapromocja.pl design